Koniec z mięsem, koniec z nabiałem. Przechodzę na zieloną stronę mocy. Kuchnia wege i raw.
Showing posts with label ryba. Show all posts
Showing posts with label ryba. Show all posts
Tuesday, 10 November 2015
Szybka sałatka na kolację.
Co można zjeść na kolację, aby było szybko, łatwo i smacznie? Ja polecam sałatkę z tuńczykiem w sosie własnym, sałatą rzymską, rukolą i ciabattą i pomidorami.
Na dwie porcje:
Główka sałaty rzymskiej
dwa pomidory
puszka tuńczyka
rukola
jedna ciabatta podpieczona w piekarniku
Kroimy mieszamy i zajadamy. Smacznego :)
Labels:
kolacja,
łatwo,
pomidor,
rukola,
ryba,
sałata rzymska,
sałatka,
szybko,
tuńczyk,
wegetariańskie
Thursday, 24 July 2014
Przepisy już niebawem!!
Hej kochane!!!
Ostatnio juz pisałam o tym, że muszę nadrobić zaległości na blogu,,, ale jak same widzicie ciężko jest... Nie będę ukrywać, że obecnie pracuję na dwa etaty i ciężko jest mi wygospodarować czas na bloga ;( Nie jestem z tego zadowolona, postaram się to zmienić :) a tym czasem zapraszam na Instagrama!!! :)
W najbliższym czasie wrzucę przepisy na :
Danie główne z łososiem i mango
Zapiekana cukinia z mozzarella
Śniadaniowe placki otrębowe i sok jabłkowo- grejpfrutowy
Tarte jaglaną z pomidorami i sosem brokułowo-kalafiorowym
Owsiane kuleczki
Tuesday, 24 June 2014
Raz rybka raz kurczaczek... i patelnia!!
Cukinia, marchewki, sola.. to w moje lodówce znalazło się ostatnio. Co z tego udało mi się wyczarować?? moim zdaniem, bardzo smaczny i pożywny obiad, i w dodatku bardzo lekki.
Marchewki obrałam i ugotowałam na miękko. Wszystkie zmiksowałam i powstało mi takie fajne puree, dodatkowo posypała je garam masala, co nadało im lekko cynamonowy posmak.
Cukinie posypałam oregano i podsmażyłam na patelni. Chciałam z niej zrobić coś a'la spaghetti, ale paseczki mi nie wyszły, więc pokroiłam ją najcieniej jak mogłam :)
Rybę posypałam przyprawami i również usmażyłam.
Taki obiad jest szybki w przygotowaniu (pomijając gotowanie marchewek;p) i naprawdę bardzo smaczny, dodatkowo można dołożyć sobie jakieś węgle( kasza, makaron, ryż).
Smacznego :)
A tu drugi pomysł na.... kurczaka w curry i pikantnych warzywach.
Do tego obiadu użyłam:
2 marchewki
1 dużą pietruszkę
1/4 selera
jedną pierś z kurczaka
1 łodyge selera naciowego
Kurczaka pokroiłam w kosteczkę, posypałam curry, duzooo carry, dodałam tabasko i harrise. Wiem, może się wydawać ostre, ale ja właśnie takie lubię:)
Mięsko zgrilowałam na patelni, a pro po, w Biedronce można płacić kartą!!! Świat się kończy;p Wracając do tematu, mają bardzo fajne patelnie z ceramiczną powłoką, do których nic nie przylega. Są różne wielkości, ja sobie kupiłam patelnie do grilowania, jej średnica to jakieś 30 cm. Patelnia jest lekka i naprawdę bardzo poręczna, faktycznie nic do niej nie przywiera i łatwo się ją czyści.
Ok, na czym to ja skończyłam? A tak, kurczak jak się już zgrilował to został odstawiony na bok. Teraz warzywa. Pokroiłam je w talarki i poddusiłam na sosie, który został z kurczaka. Trochę to zajęło aż się zrobiły miękkie, ale warto było czekać.
Część warzyw potraktowałam blenderem i wyszła taka fajna papka. A do warzyw dodałam trochę mleka i oregano, w połączeniu z curry i harrisą miały bardzo wyrazisty pikantny smak.
Tak myślę, że ta "papka" mogłaby się spokojnie nadawać na kanapki:)
Tak o to prezentuje się moje danie. Można do niego dodać jeszcze jakieś węgle, ale u mnie się obeszło, warzywa były wystarczająco sycące.
Tuesday, 13 May 2014
Pierwszy, drugi i trzeci dzień diety
Jak to po detoksie bywa, przychodzi czas na dietę. Hmm a może nie dietę, ale nastawienie na zdrowe odżywianie i powolne tego wprowadzanie na stałe. Dieta źle się kojarzy, z wyrzeczeniami, ciągłym kalkulowaniem i myśleniem o tym co się zje i kiedy. Wydaje mi się, że przede wszystkim musimy zmienić swoje nastawienie do słowa "dieta" i tego co się z nią łączy. Ja naprawdę już próbowałam wielu i efekty były różne, wiem jednak, że najlepiej się czułam kiedy to jadłam regularnie, miałam regularny tryb życia, więcej spałam i nie miałam stresującej pracy. Wtedy było fantastycznie i wcale nie musiałam sobie odmawiać pewnych rzeczy, bo mój organizm był już przyzwyczajony do pewnego schematu. Właśnie, schemat, to chyba jest najważniejsze w diecie, być systematycznym, mieć wszystko poukładane. Ale, jak same wiemy, nie zawsze się to udaje. Ja widzę teraz po sobie, mam bardzo nieregularny tryb pracy, a co za tym idzie życia, moje posiłki mimo, że są zdrowe, są jedzone o nieregularnych porach, a nawet jak przez kilka dni udaje mi się jeść regularnie, to potem następuje zmiana i organizm znowu musi się przestawić na inny tryb pracy. Jednak myślę sobie "już tak daleko zaszłaś, masz ogromną wiedzę, którą nadal pogłębiasz z zakresu dietetyki i zdrowego odżywiania, więc szkoda ponownie byłoby stracić to co udało mi się osiągnąć". Wam pewnie też się zdarzało odbiegać od waszego nowego zdrowego żywieniowego planu i wpadać w pułapkę szybkiego życia i niezdrowego jedzenia? Mnie się tak zdarzało, aż powiedziałam sobie dość. Czemu mam to stracić?? Przecież tak ciężko pracuje. No właśnie, wszystko jest w głowie, dopóki sobie nie poukładamy co jest dobre a co złe dla nas to nigdy, naprawdę nigdy pomimo wielu chęci nie uda się nam osiągnąć zamierzonego celu. Ja na nowo sobie układam i mam nadzieję, że będzie to ostatni raz kiedy sobie tak układam, i że tym razem zostanie to ze mną na zawsze:)
Mój pierwszy dzień diety wyglądał tak:
na śniadanie bułka grahamka z jajecznicą z jednego jajka i dwoma plasterkami pomidora. (Nie mam zdjęcia bo było tak pyszne, że od razu zjadłam:P)
Na obiad sałatka z rybą. Filet pstrąga podduszony na patelni z sosem jogurtowo-musztardowym, a do tego kilka liści cykorii i pokrojony pomidor.
Na podwieczorek tego dnia zjadłam jogurt naturalny z łyżką miodu, a na kolację serek wiejski. Plus około dwóch litrów wody mineralnej.
Drugiego dnia na śniadanie miałam pół kostki twarogu z rzodkiewką i ogórkiem. Na drugie śniadanie miał być sok z grejpfruta, ale nie mam wyciskarki więc obrałam dwa owoce i dodałam do tego jeszcze pomarańcz.
Na obiad była sałatka z kurczaka z pomidorem, czarnymi oliwkami i cykorią, a i dwoma plasterkami sera pleśniowego. Tą sałatkę podzieliłam na dwa dni.
Na podwieczorek 100 gram serka homogenizowanego Emilki i 50 gram jogurtu z cynamonem. Kolację juz odpuściłam, bo nie miałam miejsca:)
Jak widać nawet na diecie można sobie ładnie pojeść:)
Trzeciego dnia, czyli dziś:) Na śniadanie miałam pastę z makreli i twarogu na trzech kromkach wasy, plus konserwowa papryka.
Na drugie śniadanie, dwie łyżki sałatki owocowej(głownie pomarańcz i mandarynka) plus jedni kiwi.
Na obiad sałatka z dnia poprzedniego.
Podwieczorek pominęłam, ponieważ obiad miałam koło 15 a kolację zjem o 19. Na kolację pasta z makreli na kanapkach z cykorii.
Dodatkowo tego dnia wypiłam około dwóch litrów wody, plus zielona herbata i dwie szklanki wody z octem jabłkowym i mała kawę.
Jutro kolejny dzień diety, a na obiad indyk!!!
Trzymajcie się ciepło, niech moc będzie z wami!!! Buziaki<3 br="">3>
Podsumowanie
Trochę mnie nie było, przepraszam. Dziś podsumuję swój detoks. A więc, detoks trwał 10 dni, z mniejszymi odstępstwami lub zamianami. Jak już wspominałam na początku same owoce (2dni) potem w trzecim dniu dodaje się warzywa, w czwartym nabiał, w szóstym ryż i otręby, dziewiątego i dziesiątego je się normalne obiady, śniadanie i kolacje. Dziewiątego dnia na obiad mogłam zjeść rybę. Powiem szczerze, że już mi trochę brakowało mięsa i naprawdę się cieszyłam na myśl o rybie. Pognałam więc do mięsnego i kupiłam patroszonego pstrąga z głową za 8zł. Sądzę, że nie jest to majątek i dwa razy w tygodniu można sobie na taką rybę pozwolić.
Swojego pstrąga nasmarowałam masłem z czosnkiem i dodatkowo dałam cytrynę. Niczym więcej nie doprawiałam, ale teraz tak myślę, że mogłam dać ciut soli i pieprzu. Rybę piekłam jakieś 25 minut w 200 stopniach zawiniętą w folię.
Do ryby dodałam warzywa, które zostały mi z dnia poprzedniego.
Dziesiątego dnia detoksu jadłospis wyglądał podobnie.
Co mi dał ten tydzień oczyszczenia? Pozbyłam się trochę wody z organizmu, spadł mi jeden kilogram z wagi i generalnie trochę się oczyściłam od śmieciowego jedzenia. Na pewno kiedyś jeszcze powtórzę ten detoks, ale jak na razie to chcę się nacieszyć dobrym jedzonkiem:)Buziaki
Subscribe to:
Posts (Atom)













.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
