Showing posts with label obiad. Show all posts
Showing posts with label obiad. Show all posts

Friday, 13 November 2015

Pora na pora.

  

       Tak z samego rana wrzucam pomysł na obiad z pora :) Danie jest szybkie, łatwe do przyrządzenia i znika w oka mgnieniu z talerzy, a i garnek można wylizać ;p
 Przepis jest dla 4 osób lub dla dwóch na dwa dni.

Potrzebujemy:
Makaron penne- mama kupiła ostatnio w Biedronce penne z maki durum i z mąki kukurydzianej bez glutenu, aż dziw , że mają takie rzeczy w Biedronce :)
dwa duże pory
jogurt grecki około 1/2 kubka
serek z ziołami- nie jest to konieczne, ja miałam serek ziołowy z soi , więc go zużyłam
mascarpone- daje on temu sosowi taką aksamitną strukturę, około 1/2 opakowania
ser feta 1/3 opakowania- dla słoności potrawy
dwie małe cebule- ja użyłam czerwonych
zioła - bazylia, oregano, zioła prowansalskie,majeranek
sól , pieprz, czosnek,

Najpierw zeszkliłam cebula i pora na oleju kokosowym. Następnie dodałam jogurty, sery, zioła według smaku i dusiłam wszystko przez około 15 minut. Moim początkowym planem było zapieczenie wszystkiego w piekarniku, ale zajęłoby to zbyt dużo czasu, a ja byłam już bardzo głodna:) W czasie kiedy sos się dusił ugotowałam makaron, około 9 minut, żeby był al dente. Całość przełożyłam do dużego garnka i wymieszałam.
Danie sycące, łatwe i dość szybkie do zrobienia.

Smacznego







Życzę smacznego

Tuesday, 10 November 2015

Nadziane ciasto.

      

              Ostatnio, jak moja mama kupiła ciasto filo, to zrobiłam coś na wzór strudla z jabłkami i cynamonem. Było przepyszne :) Cała rodzina się zajadała. Dziś na obiad ponownie było ciasto filo nadziane szpinakiem, fetą i mascarpone.

Potrzebujemy :
Całe opakowanie ciasta filo.
1/2 op. sera feta
1/2 op. sera mascarpone
sól
pieprz
czosnek
zioła prowansalskie
1/4 kostki masła do posmarowania płatów ciasta
1/2 opakowania mrożonego szpinaku.

      Szpinak podsmażyłam na patelni na oleju kokosowym z czosnkiem, serem feta i mascarpone. Małą blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia i zaczęłam wykładać ciasto posmarowane roztopionym masłem. Najpierw wyłożyłam cztery płaty ciasta i nałożyłam na nie szpinak, następnie złożyłam dwa płaty i przykryłam nimi szpinak. Kolejne dwa płaty zrolowałam i położyłam po bokach formy. Całość posmarowałam mlekiem i posypałam ziołami.  Gotowe ciasto włożyłam do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i piekłam około 20 minut, do zarumienienia się górnej warstwy ciasta.

Uważajcie podczas smarowania ciasta, może wam łatwo się porwać. Ciasto nie jest plastyczne, są to bardzo cienkie płaty. Następnym razem wyłożę 6 płatów na spód a 2 dam na górę.

  Danie możemy podawać z sałatką i sosem czosnkowym.

Smacznego








Zamiast risotto było pęczotto .



  Mówi się, że kasza jest dużo zdrowsza od ryżu, tego białego oczywiście. Nie wszystkie kasze są tak samo zdrowe i trzeba mieć to na uwadze. Ja ostatnio wybrałam na obiad kaszę pęczak i zrobiłam z niej pęczotto z warzywami. Danie łatwe, mało pracochłonne i dość szybkie w wykonaniu.

Do swojego dania użyłam:
1/2 opakowania kaszy pęczak
czerwoną paprykę
jedną małą cukinię
1/2 cebuli
olej kokosowy
curry
ostra paprykę czerwoną
pieprz
sól
kurkumę
wywar z rosołu

Najpierw zeszkliłam cebulę na patelni na oleju kokosowym, następnie dodałam paprykę, cukinię przyprawy ,kasze pęczak i zalałam 4 chochlami rosołu. Całość przykryłam i dusiłam na małym ogniu do momentu kiedy kasza była miękka, jakieś 20 minut. I tyle, koniec gotowania można było jeść.
Przepraszam , że nie ma zdjęcia,, nie zapisałam. Dodaję link do Instagrama, żebyście mogli podejrzeć. Pęczotto, smak lata w jesieni

Wednesday, 4 November 2015

Wegetariańska lasagne.


       Co zrobić jak ma się pomidory, cukinię, makaron na lasagne, ser feta, 1/2 brokuła i szpinak? Lasagne!!
Najprostsza na świecie potrawa do przyrządzenia.
Oprócz podduszenia mrożonego szpinaku i zrobienia sosu nic innego nie zrobiłam :)

Na lasagne potrzebujemy: (ja użyłam keksówki)
5 makaronów do lasagne
2 pomidory
szpinak ( 1op. mrożonego)
małą cukinię
1/2 brokuła

Na sos:
1/2 kostki sera feta
3 łyżki kefiru/ jogurt naturalny
oregano
bazylię
czosnek
sól
pieprz
zioła prowansalskie
gałka muszkatałowa

             Najpierw wyłożyłam keksówkę papierem do pieczenia, następnie posmarowałam dno sosem z sera feta i układałam po kolei warstwy, pamiętając o sosie. Brokuła dałam na samą górę i posypałam go feta i polałam sosem. Całość wstawiłam do pieca na 30 min nagrzanego do 190 stopni, pod koniec gotowania można włączyć termoobieg.
Nie robiłam dużej porcji , ponieważ byłam tylko ja , mama i tato. Całość została pochłonięta w ekspresowym czasie.
Mojemu tacie mięsożercy też smakowało :)





Monday, 4 August 2014

Obiadowe obżarstwo



Dziś na obiad cukinia faszerowana warzywami, a do tego kurczak w sosie z mleka i syropu klonowego.

 Potrzebujemy:
1 cukinię
1/4 papryki czerwonej, żółtej i zielonej
1/2 puszki pomidorów
4 łyżki kaszy gryczanej
całą pierś z kurczaka
przyprawy: bazylia, oregano, sól, chilli,
mleko
syrop klonowy

Cukinie najpierw wydrazylam ( z miąższu zrobiłam koktajl, dodając ćwiartke jabłka i morele oraz twarożek i maslanke). Pomidory z puszki.poddusilam z papryka, przyprawilam swieza bazylia i oregano plus chilli i troche soli. kurczaka pokrojonego w kosteczka usmazylam na oliwie z dodatkiem syropu klonowego i.mleka. W osobnym garnku ugotowałam 4 łyżki kaszy gryczanej.Smak jest nieziemski, slodki, delikatny, pyszny!! Cukinie zapieklam przez jakies 10minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Smak.calosci genialny!!



Zycze smacznego 😃

Sunday, 3 August 2014

Pasta i basta!!



Dziś na obiad był makaron!!
Powiem szczerze, że już od wczoraj chodziła za mną myśl zjedzenia tego wspaniałego wyrobu. Tak się tylko zastanawiałam z czym go sobie zrobić? Z pomidorami i mięsem? Na słodko? Pikantnie?  W sałatce? Z rybą? Pszenny, żytni? Spaghetti? Tagiatelle? Wstążki. Rurki. Kokardki. Canneloni? Lazanie? Gniazda? Tortelini? 
Matko jak wiele rodzai i jak wiele sposobów na przyrządzenie wydawałoby się tak zwykłego i pospolitego makaronu.

Mam w głowie nawet wspomnieni mojej babci, która robiła domowy makaron. Pamiętam jak najpierw przeciskała przez praskę ciasto, żeby było cienkie, a potem je kroiła i suszyła. O jejku, co to był za smak, niepowtarzalny, jedyny. Już dawno nie jadłam naprawdę prawdziwego domowego makaronu, a szkoda. 

Do swojego dania zrobiłam domowe pesto z bazylii, oregano i mixu orzechów (włoskie, laskowe i migdały).
Zioła zmieliłam (przydałby się moździerz!!) Orzechy też zmieliłam z dodatkiem oliwy. Makaron ugotowałam al dente. Wszystko razem wymieszałam i ułożyłam na sałacie. 
Po wierzchu posypałam parmezanem z chilli i dodałam kilka oliwek. 

Bajka!!!! Smak rewelacyjny :)  
No ciekawe jaki pomysł będzie następnym razem? 



Makaron ani żytni, ani razowy! ba pszenny, zwykły i z Biedronki ;p

Saturday, 2 August 2014

W kolorach pomarańczy...



Jak już wiecie dziś w nocy lepiłam pierogi :)
I właśnie przed chwilą zjadłam je na obiad.. ;p
Wyszły rewelacyjne!!! Nie za słodkie, bo dodałam na wierzch mascarpone z syropem klonowym, dodatkowo marchewkę, która lekko obgotowałam w wodzie z pierogami i słonecznik. 

Obiad uważam, że idealny na takie dni jak dziś, kiedy nie ma się zbyt wiele czasu na szykowanie czasochłonnego obiadu ;p

Smacznego!!!!



Nocne lepienie



Też tak macie, że siedzicie w nocy same, skończyłyście oglądać film i nie wiecie co ze sobą zrobić? Bo nie chcecie już kolejnego oglądać, ale nie chce się wam iść jeszcze spać, a na spacer w środku nocy też nie pójdziecie. Ja tak miałam dziś w nocy. Co zdecydowałam? Zdecydowałam, że zrobię pierogi!!!! Ha ha!!
 Tak. Jeszcze nigdy ich nie robiłam, wczoraj był mój debiut i powiem szczerze, że jestem z siebie bardzo dumna!!! Jak na pierwszy raz moim zdaniem wyszły rewelacyjne :)

Przepis na ciasto to :

2 szklanki mąki pszennej
kubek ciepłej wody
trochę oliwy z oliwek

Farsz:

pokrojona nektarynka 
ugotowana w osolonej wodzie zielona soczewica .

Ciasto chyba każdy wie jak zrobić? Wrzucamy do miski i zagniatamy, dolewamy wodę i gnieciemy dalej, potem ciacho na stolnice lub na blat z mąką i wałkujemy!! Ja od wałkowania mam odcisk... Bo mam taki mały wałeczek.. ;( W każdym razie na rozwałkowanym cieście wycinamy szklanką kółka i na nich układamy farsz. Żadna filozofia. A mówiono mi, że pierwsze pierogi nigdy nie wychodzą... Chyba nie mnie !! Yay!! :)

Dodaje zdjęcia takie z nocy, później uzupełnię o coś ładniejszego :)

A pierogi gotowałam we wrzątku z cynamonem :) ok. 2 minut. 

smacznego !!!!





Friday, 1 August 2014

Bo trzeba się kochać:)


Tez tak macie, że lubicie siebie rozpieszczać i skupiacie się tylko na sobie? Ja tak mam:) Bo kogo mam kochać i rozpieszczać jak nie samą siebie? A, że kocham siebie to rozpieszczam się jedzeniem :) Ciekawe jak długo jeszcze pociągnę.. Bo z jednej strony fajnie jest być samą dla siebie i mieć czas tylko dla siebie, ale z drugiej strony to zaczyna mnie to trochę denerwować. Ciągle sama... Ok ale dość tych smętów. 



Dziś na obiad serce z kaszy pęczak z wątróbką (z dnia wczorajszego) i cukinią (też z wczoraj). 



Thursday, 24 July 2014

Przepisy już niebawem!!


Hej kochane!!!

Ostatnio juz pisałam o tym, że muszę nadrobić zaległości na blogu,,, ale jak same widzicie ciężko jest... Nie będę ukrywać, że obecnie pracuję na dwa etaty i ciężko jest mi wygospodarować czas na bloga ;( Nie jestem z tego zadowolona, postaram się to zmienić :) a tym czasem zapraszam na Instagrama!!! :)

W najbliższym czasie wrzucę przepisy na :

Danie główne z łososiem i mango

Zapiekana cukinia z mozzarella

Śniadaniowe placki otrębowe i sok jabłkowo- grejpfrutowy 

Tarte jaglaną z pomidorami i sosem brokułowo-kalafiorowym 

Owsiane kuleczki

Thursday, 26 June 2014

Ciągle w biegu


Dzisiejszy dzień była bardzo pracowity i zabiegany!! Z samego rana musiałam jechać na uczelnię, potem do pracy, następnie znowu na uczelnie, na której siedziałam do 20. Ale mimo całego dnia poza domem nie zapomniałam o jedzeniu!! Już wczoraj naszykowałam sobie obiad i kolacje na dzień dzisiejszy. Ale od początku:)

Śniadanie: placki bananowe.
Już kilkakrotnie pojawiły się one na moim blogu i za każdym razem robię je inaczej. Dziś było podobnie;p Do ich przygotowania potrzebujemy:
1 cały banan lub 1/2 banana ( zależy dla ilu osób będziecie je przyrządzać, w kilku przepisach podają, że jeden banan na osobę, ja wzięłam 1/2 bo tyle miałam, poza tym jako dodatek do tych placków miałam jabłko z jogurtem, więc nie chciałam przesadzać z kalorycznością;p)
1 jajko
1 łyżkę jogurtu maturalnego
ewentualnie cynamon bądź stewie aby było słodkie, ale moim zdaniem banan jest na tyle słodki, że wystarczy, zawsze można placki polać miodem.
Wszystko razem mieszamy i smażymy na patelni. Patelnie dobrze jest przetrzeć odrobiną oleju, jesli macie taki w sprayu to fajnie, ja nie mam i żałuje. Do swoich placków dodałam trochę oleju. Masa wyszła taka puszysta, coś jak bardzo delikatnie ubite białka. Smażyłam placki z każdej strony, aż do momentu zarumienienia. dodatkowo zrobiłam salse (hahah) z jabłka, jogurty, cynamonu i odrobiny miodu.










Na drugie śniadanie kupiłam maślankę o smaku rabarbaru z maliną. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, zarówno smakiem jak i ilością kalorii. W całym opakowaniu 400ml jest równo 300kcal. Maślanka kosztuje 1,85 zł, uważam że to bardzo mało:)







           
  Obiad i kolację na dziś zrobiłam już wczoraj. 

Na obiad był brązowy ryż z warzywami. do jego przyrządzenia potrzebujemy: 3 łyżki brązowego ryżu 1 paprykę 4 pieczarki 1/4 szklanki kukurydzy 1/2 szklanki groszku (może być mrożony, ja dałam taki ze słoiczka) przyprawiamy do smaku według uznania:)


Na kolacje była sałatka. 
aby ją przygotować będziemy potrzebować:
garść mixu sałat (polecam te z Biedronki, mają naprawde fajne połączenia)
garść świeżego szpinaku
1/2 grilowanej piersi z kurczaka (mi została z obiadu)
jajko na twardo
kilka oliwek
dressing:
łyżka octu winnego
łyżeczka musztardy
łyżeczka miodu 
Ten sos jest rewelacyjny!!! Już się nie mogę doczekać aż zrobię z niego marynatę do mięsa... 


obiad na uczelni:) Własny, domowy i smaczny!!
 Oczywiście po obiedzie byłam strasznie głodna i wypiłam kefir:) Do kolacji jeszcze tyle godzin mi zostałooo...
kolacja na uczelni.. pośród książek wszystko inaczej smakuje.. haha
Dziś niestety nie było ćwiczeń, a nie były, ale te umysłowe:) Za to naćwiczyłam się w kuchni, przygotowując sobie obiad i kolację na dwa kolejne dni:)

Na kolację będę jeść sałatkę. Coś dużo ich ostatnio;p
Potrzebujemy:
mix sałat ( jak już miałam resztkę, akurat były dwie garści, które rozłożyłam do jednakowych pojemników)
szpinak (również po równo)
2 łyżki groszku (dwie tu i dwie tam:P)
4 łyżki kukurydzy
1/2 ogórka
1 plaster sera feta
dynia, słonecznik, siemie lniane po łyżeczce. 
Dodatkowo zrobię sos, ale to już jutro:)



A na obiad makaron z warzywami. Wiecie czasem mnie śmieszą nazwy dan, które tak naprawdę sa niczym innym jak właśnie połączeniem warzyw i makaronu, albo ryżu i warzyw. No nic te nazwy musiały się skądś wziąć i tyle;p  a taka mała dygresja.
Na mój obiad potrzebowałam:
cieciorkę (została mi po ostatnim obiedzie)
1 marchew
1 cukinię
pieczarki
6 łyżek makaronu brązowego
kilka liści szpinaku
kilka listków świeżej bazylii
zioła prowansalskie
tymianek 
trochę pieprzu i soli
curry
Najpierw na patelni poddusiłam pieczarki i cukinię na oliwie, następnie dodałam surową marchew, potem dolałam wody i wrzuciłam makaron( tak makaron ugotował się w warzywach:)
na koniec dodałam szpinak i bazylię. 

Jeśli ktoś nie potrafi się obejść bez mięsa ( wiem, że faceci uważają dzień bez mięsa dniem straconym, dlatego dla nich możecie dodać mięcho:)) Ja natomiast uważam, że mięso nie jest potrzebne w tym daniu, ale to kwestia gustu. Tak sobie myślę, że ten makaron z warzywami jest idealny do zabrania ze sobą do pracy, na uczelnie, gdziekolwiek!!

Podsumowując poświęćcie wieczorem te 30 minut na przygotowanie sobie pełnowartościowych posiłków, bo naprawdę bardzo się opłaca. Chyba lepiej zjeść obiad zrobiony przez siebie niż zapychać się hot-dog'iem z żabki...;p 

Dobranoc<3 p="">

Wednesday, 25 June 2014

Cały dzień pada...


Dzisiejszy dzień nie należy do najładniejszych ani do najprzyjemniejszych... Pogoda nie dopisuje, przez co mój nastrój nie jest najlepszy i moje samopoczucie również. W takie dni jak dzisiejszy aż się ma ochotę nigdzie nie wychodzić i zostać w domu, w łóżku, pod kołdrą, trzymając dobrą książkę w ręku i pijąc herbatę ewentualnie gorącą czekoladę, oczywiście domowej roboty. Niestety życie nie zawsze jest takie fajne i nie zawsze można zrobić to co się chce. Ja dziś chcąc nie chcąc musiałam pisać pracę mgr. Ale tak mi to opornie szło,,, przecież jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia ;p a to obiad można ugotować, a to obejrzeć nowy serial, a to na zakupy się wybrać.. i tak cały dzień ;) Tylko świeczki sprawiają dziś, że ten dzień wydaje się przyjemniejszy i spokojniejszy. 

Powietrze ma zapach pomarańczy z wanilią, człowiek się relaksuje, zakłada ciepły sweter, na nogach ma wełniane skarpety, na stole stoi kubek grzanego wina z pomarańczą, w ręku trzyma książkę, która jest pomieszaniem romansu z dreszczowcem..  hmm taki dzień bardzo by się przydał...

Wcześniej już pokazałam wam swoje śniadanie, teraz pora na obiad i kolacje. Powiem wam tylko, że moje jedzenie ogranicza się do 3 posiłków dziennie i ogromnej ilości wypitej przeze mnie wody mineralnej!! Tak jak wczesniej jadłam 5 posiłków i czasem byłam nadal głodna, tak teraz te 3 mi w zupełności wystarczą. Zobacze jak to będzie kiedy wrócę do pracy i znowu będę latać na najwyższych obrotach, ale póki co to jest wszystko ok i czuję się rewelacyjnie!!!

Po śniadaniu, które było koło 11 nic nie jadłam aż do obiadu, który miałam koło 15. W międzyczasie tylko wypiłam kawę z mlekiem i duże ilości wody mineralnej.
Dziś na obiad było:
pierś z kurczaka ( połowa naprawdę dużej piersi, posypana przyprawą gyros i zgrilowana)
kasza gryczana ( jakieś  3 łyżki)
fasolka szparagowa (200g)
1/2 ogórka
3 rzodkiewki

Kurczaka zgrillowałam, kaszę ugotowałam, fasolkę również. Ogórka pokroiłam w kosteczkę, tak samo rzodkiewkę. Sos do sałatki składał się z: jogurty, 2 ząbków czosnku, kilku listków świeżej bazylii, pieprzu czarnego. Muszę przyznać, że połączenie świeżej bazylii i czosnku nadaje potrawą rewelacyjny smak. Stają się one jakieś bardziej orzeźwiające i smaczniejsze:) Moim zdaniem jedno z najlepszych połączeń jakie miałam do tej pory.



Po takim sycącym obiedzie było nie miałam miejsca w żołądku już na nic, ale po 4h człowiek znowu głodnieje i trzeba coś zjeść:)

Kolacja to sałatka z :
plastra sera fety
świeżego szpinaku
mixu sałat
pomidorków koktajlowych
oliwek
i pestek dyni, słoneczniku i siemienia lnianego

taka sałatka może być 
idealna jako danie samodzielne, starter albo dodatek do dania głównego. 

Jest już godzina 20 45 przede mna jeszcze trening a potem spać. Jutro zapowiada sie męczący i bardzo pracowity dzień.

spokojnego wieczoru kochane!! 
Pamiętajcie to TY jesteś najważniejsza i TY walczysz o swoje szczęście<3 p="">



Tuesday, 24 June 2014

Czy dajesz sobie 5?

Dziewczyny!
Od wczoraj przyłączyłam się do wyzwania z Ewą Chodakowską. To kolejne wyzwanie, które z nią podejmuję. Mam nadzieję, ze tym razem dotrwam do końca !!! Bo powiem szczerze nie zawsze było łatwo, gładko i przyjemnie. Czasem coś przeszkadzało, czasem ktoś przeszkadzał, a czasem to już ręce same opadały. W każdym razie teraz będzie inaczej!!! i ja w to wierze i wiem, że się uda!! Dlaczego? Bo ja tego CHCĘ!! Nie muszę, CHCĘ!! I zaznaczam to wielkimi literami żeby było wyraźnie i jasno przekazane. To postanowienie i nastawienie wynika z wewnętrznej potrzeby, a chęci zmiany (po raz kolejny, ale kto nie próbuje, ten nigdy nie osiągnie celu). Te zmiany, jak zauważyłyście ciągną się już od roku u mnie (od roku to dokumentuje), a tak na poważnie to zaczęło się już w liceum, potem ciągnęło się przez studia, ze wzlotami i upadkami, ale zawsze gdzieś w głowie był ten głosik, który mówił "WRÓĆ DO ZDROWEGO JEDZENIA, ZRÓB TO DLA SIEBIE. KOCHASZ SIEBIE, DAJ SOBIE TO CO NAJLEPSZE!! TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA I TO, TWOJE SZCZĘŚCIE SIĘ LICZY!! I tak z małymi przerwami wracam do tego trybu życia. Ostatnio jest lepiej, bo udaje mi się już coraz bardziej i coraz lepiej i ŚWIADOMIE, podchodzić do kwestii jedzenia i tego jak jem i co się dzieje z moim organizmem. Oczywiście nie jestem idealna, zdarzają mi się małe wtopy, ale zaraz po nich następują dobre dni i wszystko wraca do normy.

Wracając do tematu, podjęłam wyzwanie z Ewą (uwielbiam ją!!!!) i będę się mocno trzymać swojego postanowienia !! Nie odpuszczaj, jak to mówi Ewa:) Moje posty i przepisy, które będą zamieszczać przez najbliższy czas, będą inspirowane tym co Ewa zaleca do jedzenia.  Może jak zobaczycie,jak to jedzenie wygląda po przyrządzeniu, będzie wam łatwiej podjąć decyzję o zmianie nawyków odżywiania i same zdecydujecie, że też tak chcecie. A mi będzie bardzo miło jeśli będę mogla komuś pomóc w realizacji swojego celu!!

Tak więc, zachęcam do podjęcia wyzwania z Ewą i do czytania mojego bloga i korzystania z przepisów, które tu podaje.

I odnośnie przepisów i tego co dziś jadłam załączam zdjęcia:) i krótko opisze co  i jak. Muszę jeszcze tylko zaznaczyć, że sporo czasu spędziłam dzis poza domem i niestety udało mi się zjeść tylko 2 główne posiłki i jedną przekąskę. Nie jest to dobre, ponieważ organizm spowolni z przemianą materii i będzie gromadził tłuszczyk, a tego nie chcemy;p Oczywiście po jednym takim dniu nie przybędzie nam 5kg oponki, ale im więcej takich dni tym większa będzie ta oponka;p dlatego 3 główne posiłki i 2 przekąski i zapewniam was, że będzie super!!!!

Ok, śniadanie.
Omlet z kiwi i 1/4 jabłka.
Na omlet potrzebujemy :
1 całe jajko i jedno białko
łyżkę płatków owsianych
można dodać cynamon i kakao.

Masę wylewamy na dobrze rozgrzaną patelnię i smażymy. Można pod przykryciem, ale wcale nie trzeba. Ja zawsze podważam boki omletu, podnoszę patelnie i pozwalam temu jajku z góry spłynąć pod spód. Kiedy góra się ładnie zetnie obracamy omlet na drugą stronę i chwilę podpiekamy. 
Po upieczeniu omlet ląduje na talerz i przyozdabiamy go czym chcemy. Można dac truskawki, maliny, borówki, jeżyny, cokolwiek, ale nie za dużo:) Ja dziś wzięłam kiwi i jabłko, oraz pestki dyni i siemię lniane. Pycha!!!



To moje pierwsze śniadanie jadłam koło 9 rano, więc drugie powinnam zjeść koło 12. Niestety nie miałam możliwości zjedzenia jogurtu z płatkami i orzechami, więc wybrałam najmniejsze zło i kupiłam jogurt śliwkowy 0% tłuszczu w Biedronce. Może i nie powinnam pić tego jogurtu , tylko wziąć naturalny, ale halo! Gdybym zjadła to co powinna, według zaleceń Ewy, to pod względem kaloryczności wyszło by na to samo, a może nawet ten śliwkowy okazałby się mniej tłuczący. Jak by nie było, jogurt był pyszny i gęsty i dał uczycie sytości na jakieś 4 godziny, ale powiem wam, że ta ostatnia godzina to już było na skraju.... I tu kolejny błąd, z którego zdaję sobie sprawę. Mój organizm tak się przyzwyczaił do jedzenia co 3 godziny, że każda dodatkowa minuta wpływa bardzo źle i zwiększa uczucie głodu!! Konia z kopytami mogłabym zjeść!! Niestety dziś mój obiad zjadłam dopiero koło 17;/ Aż czułam jak mnie skręca, taka głodna byłam. 
Na szczęście obiad był pyszny i warto było go zrobić, a nie gonić po coś zapychającego do jakiegoś marketu. Więc punkt dla mnie;p 

Obiad to same warzywa!! 
Potrzebujemy:
puszkę pomidorów ( ja kupiłam w Biedronce i ta cała puszka miała 200 gram samych pomidorów i 200  soku)
2 łyżki cieciorki (nigdzie nie dorwałam takiej do ugotowania, w Almie mieli tylko w puszce)
100 gram kalafiora
45 gram ugotowanego brązowego ryżu (to jest około 22 gram suchego)
Kalafiora gotujemy, ryż też (ten brązowy gotuje się około 30 min, porażka..)
Następnie na patelni wszystko razem mieszamy i doprawiamy curry i innymi przyprawami, w zależności od upodobań. Ja na ostro!! 
Dekorujemy bazylią lub innymi ziołami i zajadamy z uśmiechem!!



Teraz jest godzina 21:15 i mój żołądek domaga się jedzenia. Dlatego pójdę i zrobię sobie kolacje:) Wiem, że dla niektórych to już późna pora, ale ja też wiem, ze nie pójdę spać od razu po zjedzeniu tylko jakieś 1,5 h do dwóch godzin, więc spokojnie sobie na to pozwolę, a i jeszcze ćwiczenia dziś mnie czekają:) 

Życzę smacznego i powodzenia w dążeniu do osiągnięcia swoich celów!!! 
Pamiętajcie wy jesteście najważniejsze i wasze szczęście się liczy!!!

P.S. 
oceniam swój dzień na 3+ :)

Raz rybka raz kurczaczek... i patelnia!!


 Cukinia, marchewki, sola.. to w moje lodówce znalazło się ostatnio. Co z tego udało mi się wyczarować?? moim zdaniem, bardzo smaczny i pożywny obiad, i w dodatku bardzo lekki.

Marchewki obrałam i ugotowałam na miękko. Wszystkie zmiksowałam i powstało mi takie fajne puree, dodatkowo posypała je garam masala, co nadało im lekko cynamonowy posmak. 
Cukinie posypałam oregano i podsmażyłam na patelni. Chciałam z niej zrobić coś a'la spaghetti, ale paseczki mi nie wyszły, więc pokroiłam ją najcieniej jak mogłam :) 
Rybę posypałam przyprawami i również usmażyłam. 

Taki obiad jest szybki w przygotowaniu (pomijając gotowanie marchewek;p) i naprawdę bardzo smaczny, dodatkowo można dołożyć sobie jakieś węgle( kasza, makaron, ryż). 

Smacznego :)




A tu drugi pomysł na.... kurczaka w curry i pikantnych warzywach.
Do tego obiadu użyłam:
2 marchewki
1 dużą pietruszkę
1/4 selera
jedną pierś z kurczaka
1 łodyge selera naciowego

Kurczaka pokroiłam w kosteczkę, posypałam curry, duzooo carry, dodałam tabasko i harrise. Wiem, może się wydawać ostre, ale ja właśnie takie lubię:)
Mięsko zgrilowałam na patelni, a pro po, w Biedronce można płacić kartą!!! Świat się kończy;p Wracając do tematu, mają bardzo fajne patelnie z ceramiczną powłoką, do których nic nie przylega. Są różne wielkości, ja sobie kupiłam patelnie do grilowania, jej średnica to jakieś 30 cm. Patelnia jest lekka i naprawdę bardzo poręczna, faktycznie nic do niej nie przywiera i łatwo się ją czyści. 



Ok, na czym to ja skończyłam? A tak, kurczak jak się już zgrilował to został odstawiony na bok. Teraz warzywa. Pokroiłam je w talarki i poddusiłam na sosie, który został z kurczaka. Trochę to zajęło aż się zrobiły miękkie, ale warto było czekać. 
Część warzyw potraktowałam blenderem i wyszła taka fajna papka. A do warzyw dodałam trochę mleka i oregano, w połączeniu z curry i harrisą miały bardzo wyrazisty pikantny smak. 
Tak myślę, że ta "papka" mogłaby się spokojnie nadawać na kanapki:) 
Tak o to prezentuje się moje danie. Można do niego dodać jeszcze jakieś węgle, ale u mnie się obeszło, warzywa były wystarczająco sycące. 

Smacznego

Friday, 13 June 2014

Tort na obiad??


Macie takie dni, kiedy nie wiecie do końca na co macie ochotę i coś byście zjadły, ale nie wiecie co?? Ja tak mam przynajmniej dwa razy w miesiącu ;p Taki dzień nadszedł dziś i dziś postanowiłam, że zrobię naleśniki ze szpinakiem!! No tak, miały być naleśniki a wyszedł tort. 
Przepis na naleśniki jest banalny. Mi zawsze wychodzą one inne, chyba zależy to od patelni jaką używam i od dodania proszku do pieczenia.. Nie wiem, w każdym razie zawsze inaczej:)



Na placki/ naleśniki potrzebujemy:
170 g mąki żytniej ( możecie to zamieniać , dodać więcej lub mniej tej mąki, ja miałam tylko tyle i tyle użyłam)
40 g mąki pszennej (pewnie bez niej by się obyło, ale dodałam ją bo żytniej miałam mało, a chciałam żeby było sporo ciasta)
2 jajka ( z białek ubiłam pianę)
zamiast mleka maślanka
woda mineralna
oregano, zioła prowansalskie

Pewnie można by było jeszcze wiele tam dodawać. To co będziecie mieć w cieście zależy od was i waszego gustu:)

Szpinak z czosnkiem ( szpinak z Biedronki, wrzucony na patelnie z dodatkiem czosnku i sera feta)

Sos beszamelowy:
margaryna ( 50g)
maka
mleko ( nie podaje proporcji bo ja zawsze robię na oko wszystko, sos nie może być za gęsty, tak jak budyń, musi być rzadszy)
gałka muszkatałowa

Po usmażeniu placków ułożyłam je na blaszce do wypiekania pizzy, wyłożyłam ją papierem do pieczenia i kolejno układałam placki a na nie nakładałam szpinak i tak aż do ostatniego placka. Sos beszamelowy dałam na sam koniec. Włożyłam na jakieś 10 min do pieca i kiedy sos ładnie zbrązowiał to na wierzchu położyłam plastry mozarelli i jeszcze zapiekłam. Ser się pięknie rozpuścił i oblał sobą placki.

Taki obiad zajmuje trochę czasu, ale jak rewelacyjnie smakuje!!! No i na pewno sprawi ogromną radość osobą jedzącym go:)

Naprawde gorąco polecam:)



Wednesday, 11 June 2014

Co mi się chce??? Pizze!!!!


Już od jakiegoś czasu chodzi za mną ochota na pizze. Jako, że dbam o to co jem, wiem że znajdą się głosy, które powiedzą, że prawdziwa pizza nie jest taka niezdrowa jak sie wydaje i że raz na jakiś czas można sobie na nią pozwolić, wolę jednak trzymać się zdrowych wariantów i wybierać to co dla mnie najlepsze. Zdecydowałam się na pizze otrębową. Przepis podstawowy zaczerpnęłam od Ani, autorki bloga Z kotem w kuchni http://zkotemwkuchni.blogspot.com/2010/10/pizza.html. Muszę się przyznać, że często korzystam z jej przepisów, czasem biorę wszystko, czasem zmieniam jakąś część a czasem robię coś totalnie na odwrót:) Jakieś kilka lat temu sama próbowałam byc na diecie dr Dukana, muszę powiedzieć, że nie było to podejście bardzo rygorystyczne, oczywiście stosowałam się do głównych zaleceń, ale przemycałam też drobne łakocie lub zamienniki. Ale nie o tym jest ten post:) Tak pizza!!! Smaczna, pachnąca, sycąca, sprawiająca, że od razu po jej skosztowaniu przenoszę się do Włoch i znów jestem na placu w Ligniano i tej wspaniałej restauracji, gdzie po raz pierwszy jadłam pizze z jajkiem i fasolką szparagową,,,, hmmmm... 
Swoją pizzę zrobiłam według przepisu Ani, jedyne co zmieniłam to dodatki:) Na mojej pizzy było: awokado, pomidory, trochę jajka, oliwki i mozarella. Ciasto wyszło miękkie, nie kruche, nie twarde ale miękkie i wyrośnięte. Dodatkowo  sos z serka, łyżeczki majonezu i czosnku. Taka pizza może być idealna na każdą porę dnia i nocy;p

Podaje składniki:
3 łyżki otrąb ( 2 owsiane, 1 pszenna)
3 łyżki serka homogenizowanego ( z Kauflandu, naturalny)
3 jajka ( białka na lekko sztywno)
majeranek, oregano,  pieprz cayen.

Piekłam ciasto aż mi wyrosło, około 10 minut, a potem z dodatkami jakieś 20 minut. Do tego sałatka z dnia poprzedniego http://kianoindakiczen.blogspot.com/2014/06/szybka-i-orzezwiajaca-saatka.html

Na zdrowie !



Thursday, 5 June 2014

Dietetycznie, kolorowo, pysznie:)

No i w końcu nadszedł czas na upragniony urlop!!! Och, jak ja tego potrzebowałam, przyjechać do rodziców i móc się nareszcie odprężyć, zrelaksować, wyspać się i nie musieć się przejmować niczym!! Szkoda tylko, że ten urlop się niedługo skończy i trzeba będzie wrócić do rzeczywistości... Nadal kontynuuje moją dietę:) I w końcu są pierwsze efekty. Waga pomału spada, obwody maleją a ja czuję się świetnie, oczywiście wysiłek fizyczny też musi być. Dziś na obiad miałam bardzo dobrą sałatkę ze szpinakiem, truskawkami, grejpfrutem, mozarella, pestkami dyni i migdałami, oraz sosem z miodowo-keczupowym:) Możecie się dziwić na połączenie miodu i keczupu, ale zapewniam was, że naprawdę warto!! Słodycz miodu i ostrość keczupu (musi być pikantny) rewelacyjnie się łączą ze sobą. Tak sobie myślę teraz, że następnym razem zamiast sera dam łososia, też będzie pycha!!! a teraz zdjęcia, tego wspaniałego posiłku:)

Gorąco polecam, zwłaszcza w te czerwcowe dni:) Ciekawie się ta sałatka będzie komponować ze schłodzonym różowym winem... mmmm



Tuesday, 13 May 2014

Pierwszy, drugi i trzeci dzień diety

Jak to po detoksie bywa, przychodzi czas na dietę. Hmm a może nie dietę, ale nastawienie na zdrowe odżywianie i powolne tego wprowadzanie na stałe. Dieta źle się kojarzy, z wyrzeczeniami, ciągłym kalkulowaniem i myśleniem o tym co się zje i kiedy. Wydaje mi się, że przede wszystkim musimy zmienić swoje nastawienie do słowa "dieta" i tego co się z nią łączy. Ja naprawdę już próbowałam wielu i efekty były różne, wiem jednak, że najlepiej się czułam kiedy to jadłam regularnie, miałam regularny tryb życia, więcej spałam i nie miałam stresującej pracy. Wtedy było fantastycznie i wcale nie musiałam sobie odmawiać pewnych rzeczy, bo mój organizm był już przyzwyczajony do pewnego schematu. Właśnie, schemat, to chyba jest najważniejsze w diecie, być systematycznym, mieć wszystko poukładane. Ale, jak same wiemy, nie zawsze się to udaje. Ja widzę teraz po sobie, mam bardzo nieregularny tryb pracy, a co za tym idzie życia, moje posiłki mimo, że są zdrowe, są jedzone o nieregularnych porach, a nawet jak przez kilka dni udaje mi się jeść regularnie, to potem następuje zmiana i organizm znowu musi się przestawić na inny tryb pracy. Jednak myślę sobie "już tak daleko zaszłaś, masz ogromną wiedzę, którą nadal pogłębiasz z zakresu dietetyki i zdrowego odżywiania, więc szkoda ponownie byłoby stracić to co udało mi się osiągnąć". Wam pewnie też się zdarzało odbiegać od waszego nowego zdrowego żywieniowego planu i wpadać w pułapkę szybkiego życia i niezdrowego jedzenia? Mnie się tak zdarzało, aż powiedziałam sobie dość. Czemu mam to stracić?? Przecież tak ciężko pracuje. No właśnie, wszystko jest w głowie, dopóki  sobie nie poukładamy co jest dobre a co złe dla nas to nigdy, naprawdę nigdy pomimo wielu chęci nie uda się nam osiągnąć zamierzonego celu. Ja na nowo sobie układam i mam nadzieję, że będzie to ostatni raz kiedy sobie tak układam, i że tym razem zostanie to ze mną na zawsze:) 

Mój pierwszy dzień diety wyglądał tak:
na śniadanie bułka grahamka z jajecznicą z jednego jajka i dwoma plasterkami pomidora. (Nie mam zdjęcia bo było tak pyszne, że od razu zjadłam:P)

Na obiad sałatka z rybą. Filet pstrąga podduszony na patelni z sosem jogurtowo-musztardowym, a do tego kilka liści cykorii i pokrojony pomidor.

 Na podwieczorek tego dnia zjadłam jogurt naturalny z łyżką miodu, a na kolację serek wiejski. Plus około dwóch litrów wody mineralnej.

Drugiego dnia na śniadanie miałam pół kostki twarogu z rzodkiewką i ogórkiem. Na drugie śniadanie miał być sok z grejpfruta, ale nie mam wyciskarki więc obrałam dwa owoce i dodałam do tego jeszcze pomarańcz.

 Na obiad była sałatka z kurczaka  z pomidorem, czarnymi oliwkami i cykorią, a i dwoma plasterkami sera pleśniowego. Tą sałatkę podzieliłam na dwa dni.

Na podwieczorek 100 gram serka homogenizowanego Emilki i 50 gram jogurtu z cynamonem. Kolację juz odpuściłam, bo nie miałam miejsca:)
Jak widać nawet na diecie można sobie ładnie pojeść:)

Trzeciego dnia, czyli dziś:) Na śniadanie miałam pastę z makreli i twarogu na trzech kromkach wasy, plus konserwowa papryka. 
Na drugie śniadanie, dwie łyżki sałatki owocowej(głownie pomarańcz i mandarynka) plus jedni kiwi. 

Na obiad sałatka z dnia poprzedniego. 
Podwieczorek pominęłam, ponieważ obiad miałam  koło 15 a kolację zjem o 19. Na kolację pasta z makreli na kanapkach z cykorii. 
Dodatkowo tego dnia wypiłam około dwóch litrów wody, plus zielona herbata i dwie szklanki wody z octem jabłkowym i mała kawę. 

Jutro kolejny dzień diety, a na obiad indyk!!!

Trzymajcie się ciepło, niech moc będzie z wami!!! Buziaki<3 br="">


Translate