Showing posts with label detoks. Show all posts
Showing posts with label detoks. Show all posts

Wednesday, 21 October 2015

Tak na dobry początek

    Na dobry początek wrzucam przepis na energetyzujące smoothie, które miałam dziś na śniadanie.
Zielony koktajl:
Kilka liści jarmużu
Banan
1/4 grejpfruta
Woda
Kilka listków świeżej pietruszki.
2 Łyżeczki nasion Chia
Całość wrzucamy do blendera i miksujemy az uzyskamy jednolita zielona konsystencję. Na koniec dodajemy chia, mieszamy i odstawiamy na 15min. Po 15 min mieszamy znowu I odstawiamy na noc do lodówki, rano wyciągamy i mamy gotowe śniadanie pelne energii😁👍 Mi wychodzi mala porcja, okolo 250-300 ml po dwoch godzinach jestem glodna i zjadam jakies owoce/orzechy lub warzywo.


image

Tuesday, 13 May 2014

Podsumowanie


Trochę mnie nie było, przepraszam. Dziś podsumuję swój detoks. A więc, detoks trwał 10 dni, z  mniejszymi odstępstwami lub zamianami. Jak już wspominałam na początku same owoce (2dni) potem w trzecim dniu dodaje się warzywa, w czwartym nabiał, w szóstym ryż i otręby, dziewiątego i dziesiątego je się normalne obiady, śniadanie i kolacje. Dziewiątego dnia na obiad mogłam zjeść rybę. Powiem szczerze, że już mi trochę brakowało mięsa i naprawdę się  cieszyłam na myśl o rybie. Pognałam więc do mięsnego i kupiłam patroszonego pstrąga z głową za 8zł. Sądzę, że nie jest to majątek i dwa razy w tygodniu można sobie na taką rybę pozwolić.
 Swojego pstrąga nasmarowałam masłem z czosnkiem i dodatkowo dałam cytrynę. Niczym więcej nie doprawiałam, ale teraz tak myślę, że mogłam dać ciut soli i pieprzu. Rybę piekłam jakieś 25 minut w 200 stopniach zawiniętą w folię.

 Do ryby dodałam warzywa, które zostały mi z dnia poprzedniego.


Dziesiątego dnia detoksu jadłospis wyglądał podobnie. 
Co mi dał ten tydzień oczyszczenia? Pozbyłam się trochę wody z organizmu, spadł mi jeden kilogram z wagi i generalnie trochę się oczyściłam od śmieciowego jedzenia. Na pewno kiedyś jeszcze powtórzę ten detoks, ale jak na razie to chcę się nacieszyć dobrym jedzonkiem:)

Buziaki

Wednesday, 7 May 2014

Dzień siódmy


Hej:) 
Dziś zaczął się dzień siódmy mojego detoksu. Och jeszcze trzy dni i koniec oczyszczania, a potem czas na właściwa dietę:)
W tym poście pokażę co jadłam na śniadania, obiady i kolacje. Większość się powtarza, ponieważ jak szykuję jedzenie to na dwa dniu z rzędu, jedynie śniadania sobie urozmaicam:) Właściwie to nadal jadę na warzywach i owocach, wczoraj mogłam zjeść kaszę gryczaną, co ciekawe odmierzyłam sobie 50g kaszy niegotowanej, a po ugotowaniu wyszło mi jej 200g, czyli kasza 4 krotnie zwiększyła swoją objętość. Podczas gotowania kasz, ryżu czy nawet makaronu trzeba uważać ile się ich gotuje, bo jak widać zwiększają swoją objętość wielokrotnie.

Przedwczoraj na śniadanie miałam dwa zmiksowane kiwi. Czystej w swojej postaci, bez żadnych dodatków.

 Wczoraj na śniadanie było zmiksowane jabłko i kiwi z jogurtem, łyżeczką masła orzechowego i pestkami dyni.



Dziś na śniadanie miałam zmiksowanego ananasa z kiwi ( jakiś miesiąc temu sobie zamroziłam i trzymałam na dobrą okazję:)) do tego dodałam jogurt grecki i pokrojone kiwi.

Mówiłam już, że uwielbiam koktajle??;p Dodatkowo wypijam około 2l wody dziennie i wczoraj jeszcze świeżo wyciskany koktajl z selera, buraka i grejpfruta.

Na obiad przedwczoraj była gotowana marchewka z przyprawami. Jakiś czas temu kupiłam w Lidlu całkiem ciekawe przyprawy:
i tak sobie z nimi eksperymentuje i dodaje do różnych potraw. Powiem wam, że marchewka z apple&orange smakuje naprawdę dobrze, podkreślony jest jej słodki smak, a jeszcze jak się doda trochę tego pieprzu i cynamonu to naprawdę ciekawa kompozycja wychodzi:)


Przedwczoraj na kolacje był gotowany brokuł z marchewka i kiełkami brokuł w sosie musztardowym. Hmm pychaa!! Jak się okazuje warzywa nie muszą być nudne i mdłe:)


Wczoraj  i dziś i pewnie jeszcze jutro;p na kolację będzie, było i jest curry z kalafiorem i pieczarkami, a dziś dodatkowo z pomidorami. Do tego mixu użyłam całego kalafiora, 60dag pieczarek i jednego dużego pomidora, przyprawy: curry, garam masala(hinduska przyprawa), pieprz, trochę soli, czosnek granulowany i trochę ketchupu. Dodatkowo 100 gram kaszy gryczanej.



A na obiad sałatka bardzo wiosenna!!! 1/2 ogórka, 2 rzodkiewki i rukola plus kiełki brokuła i kefir:) Sama radość, samo zdrowie, sama przyjemność!!!

Powiem szczerze nie odbyło się bez małych pokus w postaci dwóch cukierków toffi, ale wynika to z braku węglowodanów i za niskiego poziomu cukru. w każdym razie już dziś postaram się bez napadów słodkości:) oprócz tej jednej kostki gorzkiej czekolady do śniadania, ale cicho to zostaje między nami... hihi

Życze miłego i bardzo pozytywnego dnia!!! 

Buziaki<3 comment-3--="">


Sunday, 4 May 2014

Dzień czwarty


  Hej wszystkim!!

       Dziś zaczął się czwarty dzień mojego detoksu. Od dziś mogę jeść jogurty i kefiry i maślanki!!! Tak!


      Tego mi naprawdę brakowało. Szczerze to już mam powoli dość jabłek ;p Dwa pierwsze dni jakoś minęły, ale jabłka to ja jadłam non stop!!! Trochę kryzysu miałam w pracy, ale jakoś udało mi się opanować i nie rzucić się na jogurt lub serek wiejski (pierwszy trzy dni je się tylko owoce i w trzecim włącza sie warzywa). Wczoraj (3 dnia) mogłam sobie w końcu zjeść porcję warzyw!!! Na obiad miałam pomidora z ogromną ilością pestek (słonecznik, dynia, siemię lniane), kiełki brokuła, przyprawy i ocet balsamiczny. Zjadłam wszystko ze smakiem:) Potem znowu jabłka... A na kolacje już warzywa gotowane- brokuł i fasolka zielona. hmmm niebo w gębie :) Dodatkowo 1.5 l wody, ciężko jest mi wypić 3 litry, ale te 1,5 do 2-óch daje radę.

       Dziś na śniadanie zjadłam sobie 1/2 pomaranczy, 1/2 jabłka, trochę kefiru i jogurtu, plus cynamon, gałka muszkatałowa i znowu pestki. Na obiad planuje surową marchewkę z jabłkiem, lub pomidora, a na kolację gotowaną marchewkę z kiełkami albo brokuła, jeszcze się zastanowię. Zalety tego oczyszczania? Już mi ubyło 1kg a to dopiero 4 dzień. Wady? Czuję się osłabiona, ale pewnie pogoda też ma na to wpływ, bo niby maj a ciepło wcale nie jest... Zaletą jest też to, że znowu zaczęłam ćwiczyć:) Co bardzo mnie cieszy, biorąc pod uwagę moją dwu miesięczną przerwę.. Ehh ta motywacja, raz jest a raz nie. Ale ważne, że się walczy!!
Milego dnia kochane!! Nie poddawajcie się bo nikt za was o WAS nie będzie walczył!!!


Thursday, 1 May 2014

Dzień pierwszy:)

      
      Dziś pierwszy dzień mojego detoksu. Hm to przypadkowe, że zaczęłam go właśnie dziś 1-go maja, ale dziś czuję, że jest ten dzień, to ten moment, kiedy ponownie postanowiłam zawalczyć o siebie i o swoje dobre samopoczucie. Ile to już razy próbowałam, padałam i podnosiłam się ponownie? Nie wiem, nie liczę. Ważne, że znowu mam siłę, i że znowu podjęłam walkę, tym razem już do końca. Czasem tak jest, że człowiek się bardzo stara, czeka na coś, odmierza czas do dnia na który czeka z wytęsknieniem, i co? Albo dostanie to na co czeka i będzie wspaniale, ale będzie musiał stawić czoła przykrej rzeczywistości i przejrzeć na oczy i przekonać się, że życie nie jest takie kolorowe i nie zawsze dostaje się to na co się czekało. Ja właśnie tak mam, wczoraj sobie uświadomiłam, że to na co czekam już od dawna nie będzie mi dane w najbliższym czasie. Tak przykro jest sobie uświadomić takie rzeczy, tak ciężko jest przyznać się przed samym sobą, że już od dawna nie miało to sensu, i że już dawno trzeba było to zakończyć. Ale wiecie jak jest, czeka się do ostatniej chwili, do momentu kiedy rzeczywistość nie zacznie nas przerastać, do momentu kiedy żar, który jeszcze wczoraj lekko się tlił dziś już jest wspomnieniem. Może to, że podjęłam taką a nie inną decyzje zaważy na moich późniejszych decyzjach, może właśnie ta nowa sytuacja jest mi potrzebna, może to jest właśnie mój kop, którego potrzebowałam od dłuższego czasu. Wiem, że na pewno coś się zmieni, i czegoś się nauczę, zdobędę nowe doświadczenie. Dziś chodzę z podniesioną głową i stawiam czoła światu, pomimo samotnej walki chcę walczyć i wiem, że zwyciężę. Hmm, miał być post o zaczęciu detoksu a zrobił się post motywujący ;p Może to i dobrze:)
W każdym razie wracając do mojej detoksykacji dziś piję wodę z imbirem i cytryną, jem pomarańczę ( dwie na śniadanie) i jabłka!!! Pod każdą postacią, a i herbatka zielona. W sumie czuję się dobrze, tylko czuje że mój brzuch domaga się jakichś węgli a nie samych owoców, no cóż musi wytrzymać jeszcze troszkę.

Jutro kolejny dzień mojej walki.

Translate