Sunday, 5 January 2014

chlebek:)

  
    Jak tylko mam czas to staram się w domu cos ugotować upiec.
Tak się zlozylo, że właśnie mialam chwilę czasu i wszystkie potrzebne skladniki do upieczenia chleba :) Mój chcleb to kolejna wariacja na temat chleba Dukana, otrębowego. Jest bardzo smaczny, same dodajecie przyprawy jakie wam pasują, można go zrobić na slono lub na słodko, starcza na około 5 dni, jedząc dwie kromki chleba raz dziennie, no i jest bardzo pożywny:)

Oto przepis:
Kostka twarogu(250g) najlepiej chudego, można go wcześniej odcisnąć, ja tego z reguły nie robie
serek Emilki, lub inny podobny, akurat miałam wiec go wykorzystalam( 100g)
3 zoltka
3 bialka, ubite na sztywno
mleko w proszku (17g) ale mozna bez:)
otreby pszenne (20g)
otreby owsiane (40g)
dodatki, takie jak słonecznik, zurawina,pestki dyni, sliwka, ser zołty, wedle uznania

skladniki suche wymieszac w jednej misce, potem dodac mokre, białko na sam koniec
piekarnik nagrzac do 180 stopni, keksówke wylozyć papierem do pieczenia, przelac do niej ciasto i wstawic do pieca na 25-30 minut. Po upieczeniu nalezy zostawic chleb do ostygniecia, najlepiej na noc w lekko uchylonym piekarniuku. Chlebek mozna jeśc już na drugi dzień:) Jeśli chodzi o przechowywanie do można go na spokojnie zawinąć w papier śniadaniowy i wstawić do chlebaka. Mój chleb sprawia wrażenie ciężkiego, ale tylko dlatego że nie odciskam nadmiaru wody z sera. Na chleb można kłaść wszystko co się podoba:) Życzę smacznego:)



Sunday, 29 December 2013

Machina....


 Wczoraj wraz z Adą wybrałyśmy się na podbój wrocławskiej kuchni w stylu vege. Jako, że nie jesteśmy zdeklarowanymi vege miłośniczkami i jemy wszystko co nam się podoba, ale czasem jest dobrze zrobić sobie dzień bez mięska, wybrałyśmy Machine Organike na naszą pierwszą wyprawę.  www.facebook.com/Machina.Organika
Wracając z pracy zawsze koło niej przejeżdżamy to też zdecydowałyśmy, że w końcu trzeba się tam wybrać. wystrój miejsca jest przyjazny, nie jest to miejsce na biesiadowanie z rodziną, ale raczej na szybki obiadek z deserkiem i koktajlem:) No i wczoraj sobie zaszalałyśmy. Ja wzięłam ZUPA: porowa z zieloną soczewicą, na mleku kokosowym, jak na mój gust trochę za mało doprawiona, ale to jest indywidualna kwestia każdego z nas. Ada zaserwowała sobie pokrzywowy makaron spirelli w wędzonym sosie, podany na sałatce z kremowym dressingiem prowansalskim, suszonymi pomidorami, kaparami oraz marynowaną w ziołach cukinią. makaron rewelacyjny i sos również, a i jeszcze był koktajl z jarmużem, bardzo orzeźwiający i czuć było smak pomarańczy i kiwi. A na deser miałyśmy surowa tarta: gorzka czekolada + owoce leśne, przybrana granatem, no i tu mnie po prostu zastrzelili!!! Smak tarty rewelacyjny, rozpływający się w ustach !!!!!! i spód zrobiony z otrębów dla mnie bomba!!! Acha jeszcze zapomniałam, że do zupki zamówiłam chlebek, z cebula i ziarnami lnu, rewelacyjny!!!! humus i marchewki. Jak dla mnie to deser bije na głowę wszystko inne!! no i mój ukochany humus. Za całość łącznie zapłaciłyśmy 60zł. Sądzę, że nie jest to duża kwota i naprawdę się tym najadłyśmy, a mi się udało zabrać do domu trochę humus i chlebka:) Na pewno odwiedzimy jeszcze nie raz Machinę bo z tego co wiem to oni każdego dnia mają inne menu, więc uważam że warto jest iść i próbować nowych smaków i potraw:)

Saturday, 28 December 2013

po wielkiej nieobecności....


Bardzoo dawno mnie nie było na moim blogu!!! A wszystko dlatego, że nie miałam za bardzo czasu;/ Praca, uczelnia i totalne wypalenia spowodowało brak chęci do pisania i robienia czegokolwiek ;/ Ale postanowiłam, że czas to zmienic:) Znowu powracam do treningów i zdrowego jedzonka:) jednak dziś wstawię zdjęcie czegoś naprawdę przepysznego ale i bardzo kalorycznego.... a co mi tam raz na jakiś czas można sobie pozwolić:)  otóż wraz z moja przyjaciołką wybralysmy się do Cinabon na rollsa. o matko!!!!!!! bylam tam juz drugi raz i drugi raz przeżywałam jedzeniowy orgazm!!! Było smacznie, słodko i nieziemsko!!! Ada wzięła czerwoną herbatę a ja kawę moccę  i do tego po jednym dużym rollsie. Ja wzięlam z owocami, a Ada z orzeszkami pekan. Poprosilyśmy milego Pana zeby nam przepołowił oba i stworzył nową kompozycję:) i takim sposobem zjdalysmy poł tego i tamtego. Naprawdę gorąco polecam, smak tej bułeczki prosto z pieca i do tego te dodatki i ten lukier mega!!!! Dal mnie jako, że kocham slodycze w ogóle nie było to za słodkie i szczerze to mogłabym tam siedzieć i jeść i jeść:) Wystrój tej kafejki jest przyjemny, wygodne fotele, w których można się rozsiąść, mila atmosfera i dwa poziomy do wyboru. Ja lubię siedzieć na górze bo chcę widzieć wszystko co siię dzieje, jak szykują te pyszności i jacy ludzie przychodzą coś tu zjeść. no, to ta słodkość jest bardzo przyjemnym zakończeniem roku. Buziaki:)

Sunday, 4 August 2013

hm...

Coś dawno mnie nie było na blogu:) Ciągle coś robię ostatnio, to praca to spotkanie ze znajomymi to sen i odpoczynek i trochę ćwiczeń:) Z gotowaniem gorzej;/ Ostatnio tylko jem śniadanio-obiado-kolacje;p i jakieś drobne przekąski. ^To jest bardzo niezdrowe!!! Wiem o tym, ale jeszcze nie umiem się przestawić na odpowiedni tryb. Praca bardzo nie rozregulowała. Ale mam do dodania dwa pyszne pomysły na śniadanko. I jedno może być również podane jako deser, ja tam jadłam te placuszki na śniadanie:)

O.K. pierwsze to jedno z moich ulubionych, kromka ciemnego chleba z wyciętą dziurą, do której wlewamy jajko i czekamy aż się zetnie:) Pychota!!!!!

tak jak już napisałam wyżej, wycinamy dziurę w chlebie wrzucamy na rozgrzaną patelnię, chwilę podsmażamy i wlewamy jajko, doprawiamy i czekamy aż się zetnie. Ja sobie jeszcze podpiekłam kiełbaskę:) Jajko nie było do końca ścięte, dlatego też tak fajnie się później rozpływało. Kilka pomidorków trochę majonezu i gotowe:D
Nie wiem ile to miało kalorii, nie liczyłam. Ale warto jest zjeść takie śniadanie raz na jakiś czas. Daje dużo siły i poczucie sytości na długo:)                                             











Kolejnym pysznym daniem są placuszki maślankowe:) Miałam maliny, które chciałam wykorzystać w tym przepisie, ale niestety mi się zepsuły;/ Zastąpiłam je więc nektarynkami, które zagotowałam z cukrem w rondelku, zredukowałam ilość wody i później zmiksowałam. Powstał pyszny sos/dżem:)
 Na placuszki (18 sztuk):
jedno jajko
maślanka
mąka
proszek do pieczenia
sól
cynamon.

Na mus z nektarynek:
dwie nekatrynki
woda
cukier:)

 a do tego polewa czekoladowa:)
Ciasto na placuszki mieszamy, ja najpierw ubiłam piane z białka i potem dodałam resztę składników. Ciasto wyszło cięższe i gęściejsze niż na naleśniki. Łyżką nabieramy ciasto i nakładamy na patelnie. Placuszki mają się zarumienić z obu stron, będą puszyste i lekko wyrosną:) Przez maślankę są bardzo lekkie i miękkie:) Jeśli chodzi o nektarynki, to umyłam je, pokroiłam w ćwiartki i wrzuciłam do odrobiny wody i dodałam cukier. Chwile je gotowałam, potem zredukowałam nadmiar wody a później zmiksowałam. Sądzę, że gdybym miała tego więcej to wyszedł by mi świetny dżem:)
Czekoladę standardowo rozpuściłam w kąpieli wodnej:)

placuszki wyszły przepyszne. na dole możecie zobaczyć efekt końcowy moich wyczynów kulinarnych:)




 



Translate