Sunday, 4 May 2014

Dzień czwarty


  Hej wszystkim!!

       Dziś zaczął się czwarty dzień mojego detoksu. Od dziś mogę jeść jogurty i kefiry i maślanki!!! Tak!


      Tego mi naprawdę brakowało. Szczerze to już mam powoli dość jabłek ;p Dwa pierwsze dni jakoś minęły, ale jabłka to ja jadłam non stop!!! Trochę kryzysu miałam w pracy, ale jakoś udało mi się opanować i nie rzucić się na jogurt lub serek wiejski (pierwszy trzy dni je się tylko owoce i w trzecim włącza sie warzywa). Wczoraj (3 dnia) mogłam sobie w końcu zjeść porcję warzyw!!! Na obiad miałam pomidora z ogromną ilością pestek (słonecznik, dynia, siemię lniane), kiełki brokuła, przyprawy i ocet balsamiczny. Zjadłam wszystko ze smakiem:) Potem znowu jabłka... A na kolacje już warzywa gotowane- brokuł i fasolka zielona. hmmm niebo w gębie :) Dodatkowo 1.5 l wody, ciężko jest mi wypić 3 litry, ale te 1,5 do 2-óch daje radę.

       Dziś na śniadanie zjadłam sobie 1/2 pomaranczy, 1/2 jabłka, trochę kefiru i jogurtu, plus cynamon, gałka muszkatałowa i znowu pestki. Na obiad planuje surową marchewkę z jabłkiem, lub pomidora, a na kolację gotowaną marchewkę z kiełkami albo brokuła, jeszcze się zastanowię. Zalety tego oczyszczania? Już mi ubyło 1kg a to dopiero 4 dzień. Wady? Czuję się osłabiona, ale pewnie pogoda też ma na to wpływ, bo niby maj a ciepło wcale nie jest... Zaletą jest też to, że znowu zaczęłam ćwiczyć:) Co bardzo mnie cieszy, biorąc pod uwagę moją dwu miesięczną przerwę.. Ehh ta motywacja, raz jest a raz nie. Ale ważne, że się walczy!!
Milego dnia kochane!! Nie poddawajcie się bo nikt za was o WAS nie będzie walczył!!!


Thursday, 1 May 2014

Dwa koktajle na powitanie



Nim zaczęłam detoks tak sobie dogadzałam :)



Dwa koktajle, pełne witamin i zdrowia!! Ten po lewej jest z ananasem i kiwi i morelą, ten po prawej z kiwi i jabłkiem. Do obu dodałam jogurt grecki, trochę kefiru i oczywiście mnóstwo siemienia lnianego, ziaren dyni i słonecznika i trochę otrąb.
 Taki koktajl jest idealny na śniadanie lub przekąskę i co ważne można go przygotować dzień wcześniej.

Gorąco zachęcam do picia takich owocowych bomb!:)



Dzień pierwszy:)

      
      Dziś pierwszy dzień mojego detoksu. Hm to przypadkowe, że zaczęłam go właśnie dziś 1-go maja, ale dziś czuję, że jest ten dzień, to ten moment, kiedy ponownie postanowiłam zawalczyć o siebie i o swoje dobre samopoczucie. Ile to już razy próbowałam, padałam i podnosiłam się ponownie? Nie wiem, nie liczę. Ważne, że znowu mam siłę, i że znowu podjęłam walkę, tym razem już do końca. Czasem tak jest, że człowiek się bardzo stara, czeka na coś, odmierza czas do dnia na który czeka z wytęsknieniem, i co? Albo dostanie to na co czeka i będzie wspaniale, ale będzie musiał stawić czoła przykrej rzeczywistości i przejrzeć na oczy i przekonać się, że życie nie jest takie kolorowe i nie zawsze dostaje się to na co się czekało. Ja właśnie tak mam, wczoraj sobie uświadomiłam, że to na co czekam już od dawna nie będzie mi dane w najbliższym czasie. Tak przykro jest sobie uświadomić takie rzeczy, tak ciężko jest przyznać się przed samym sobą, że już od dawna nie miało to sensu, i że już dawno trzeba było to zakończyć. Ale wiecie jak jest, czeka się do ostatniej chwili, do momentu kiedy rzeczywistość nie zacznie nas przerastać, do momentu kiedy żar, który jeszcze wczoraj lekko się tlił dziś już jest wspomnieniem. Może to, że podjęłam taką a nie inną decyzje zaważy na moich późniejszych decyzjach, może właśnie ta nowa sytuacja jest mi potrzebna, może to jest właśnie mój kop, którego potrzebowałam od dłuższego czasu. Wiem, że na pewno coś się zmieni, i czegoś się nauczę, zdobędę nowe doświadczenie. Dziś chodzę z podniesioną głową i stawiam czoła światu, pomimo samotnej walki chcę walczyć i wiem, że zwyciężę. Hmm, miał być post o zaczęciu detoksu a zrobił się post motywujący ;p Może to i dobrze:)
W każdym razie wracając do mojej detoksykacji dziś piję wodę z imbirem i cytryną, jem pomarańczę ( dwie na śniadanie) i jabłka!!! Pod każdą postacią, a i herbatka zielona. W sumie czuję się dobrze, tylko czuje że mój brzuch domaga się jakichś węgli a nie samych owoców, no cóż musi wytrzymać jeszcze troszkę.

Jutro kolejny dzień mojej walki.

Tuesday, 29 April 2014

Sałatka dietetyczna

W mojej lodówce pojawił się seler naciowy i zastanawiałam się jak go wykorzystać. Znalazłam kilka przepisów na koktajle z selera, na dipy, które można z nim zjeść, nawet na smażonego selera i pieczonego. Jednak zdecydowałam się na sałatkę z selera. W sumie nigdy go nie jadłam i zastanawiałam się z czym go połączyć... Jako, że lubię sobie poeksperymentować, postanowiłam że dodam do niego trochę słodkości moreli i słoności sera feta.

O to składniki na moją sałatkę:
5 łodyg selera
żurawina suszona ( 5 szt)
morela suszona ( 2 szt)
orzeszki nerkowce ( 3 szt)
kiełki brokuł
filet z kurczaka
sok z cytryny
jogurt grecki
ser feta
przyprawy ( oregano, bazylia, majeranek)





Selera kroimy na mniejsze kawałki, siekamy żurawinę i morelę, oraz orzeszki. Kurczaka doprawiamy do smaku i podsmażamy na patelni. Z cytryny, sera feta, jogurtu i przypraw przyrządzamy sos. Całość razem mieszamy i polewamy sosem, na wierzch układamy kiełki brokuł. 
Sałatka może być jednym daniem, lub stanowić dodatek do dania głównego, ale wtedy nie dodajemy do niej
kurczaka. 

O to moje wykorzystanie selera. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. 

Na zdrowie:)

Odwrócone ciasto ananasowo-marchewkowe

   
      Kupiłam ananasa i nie miałam co z nim zrobić, a wyjazd do domu się zbliżał. Na co najlepiej wykorzystać ananasa? Na CIASTO!!! Znalazłam na Kwestii Smaku przepis na odwrócone ciasto ananasowe http://www.kwestiasmaku.com/desery/ciasta/odwrocone_ciasto_ananasowe/przepis.html i postanowiłam, że też takie zrobię. Jednak nie byłabym sobą gdybym go nie zmodyfikowała:)

Do mojego ciasta użyłam:
5 plastrów świeżego ananasa
opakowanie małych marchewek ( do kupienia w Biedronce)
170 g masła
100 mąki orkiszowej
100 mąki żytniej
4 jajka
proszek do pieczenia
cukier trzcinowy
 pół szklanki płatków owsianych

Formę na ciasto wyłożyłam papierem do pieczenia i wysmarowałam je masłem. Następnie poukładałam plastry ananasa. Piekarnik nastawiłam na 180 stopni. Jajka ubiłam z cukrem i masłem, potem dodałam suche składniki i mieszałam do uzyskania jednolitej masy. Na końcu dodałam marchewkę i wszystko jeszcze raz wymieszałam. Na ananasa wylałam całą masę i wstawiłam do pieca na 40 minut. Po upieczeniu odstawiłam do ostygnięcia.


Ciasto po upieczeniu, jeszcze nie odwrócone.
 
Upieczone, odwrócone ciacho.




Moim krytykiem jest mój brat:) Jemu pierwszemu daję do spróbowania to co zrobiłam, w przypadku tego ciasta uznał on, że jest za mało słodkie... Faceci, im dogodzić jest ciężko ;p W sumie  to miał trochę racji, mogłam dodać więcej cukru, ale po polaniu ciasta miodem nabiera ono innego smaku:)

Ciasto ananasowo-marchwiowe idealne do popołudniowej herbaty, lub porannej kawy.

Smacznego:)

Jedzone na wyjeździe

Hej,
trochę mnie nie było na blogu. Tyle zdjęć jedzenia do dodania i postów do napisania:) Postaram się już na bieżąco je uzupełniać. Dziś rano wróciłam z Trójmiasta. A takie sobie małe wakacje zrobiłam:) Dużo chodzenia, zwiedzania, plażowania i trochę jedzenia:) Ciekawe jest to, że jak się jest gdzieś na wyjeździe to inaczej się je, tzn. jakoś tak się bardzo nie chce jeść:) Człowiek chodzi, zwiedza, ogląda, jest zaoferowany tym co się dzieje wokoło i co widzi, że jakoś nie myśli o jedzeniu. No, ale jedzenie na wyjazdach smakuje jakoś inaczej, prawda? Chociażby takie gofry, spróbujcie je zrobić w domu, albo kupić gdzieś gotowe u siebie w mieście, a potem zjedzcie takiego gofra gdzieś na wyjeździe, zupełnie inny smak. I ja sobie na takiego gofra pozwoliłam, będąc na molo w Sopocie. Już sam zapach tych gofrów sprawia, ze człowiek nabiera jeszcze większej chęci na niego. Mój gofr był z truskawkami i brzoskwinią. Żadnych więcej dodatków, a jaki był pyszniasty!! Matko!! Dawno tak mi gofr nie smakował, jak właśnie ten:)

A na obiad obowiązkowo rybka:) Moi znajomi zamówili sobie dorsza z frytkami i sałatkami, a ja wzięłam pstrąga pieczonego w piecu z masłem i ziołami na sałacie. Ryba rewelacyjna!!! Smaczna, miękka, dobrze doprawiona, skóra tylko za bardzo przywarła do folii, no i za dużo ości... Sałatka była przepyszna!! Sos do niej był rewelacyjny, miałam wrażenie, że jest zrobiony z banana!! naprawdę czuło się tego banana i wspaniale pasował do kukurydzy, papryki i mixu sałat. Cena jak na takie danie przystępna, 26 zł. Gorąco polecam:)

Thursday, 24 April 2014

Po świętach

Święta, święta i po świętach... Czas obżarstwa i "nie jedz, to na święta" ogłaszam za zakończony!! Oj jak dobrze. Teraz nastała pora na detoks i regeneracje. Czemu tak się dzieje, że podczas świąt czy innych uroczystości objadamy się do syta, wręcz przejadamy a normalnie nie? A no bo na co dzień tego nie jemy i w takie świąteczne dni sobie popuszczamy. Ha ja to doskonale znam na swoim przykładzie, a potem chodzę i marudzę, że tu mi przybyło i tu i w ogóle to masakra... No cóż za swoje błędy trzeba odpokutować. Najlepszym po świętach jest detoks. wiele osób właśnie w okresie poświątecznym i wraz ze zbliżająca się wiosną stosuje detoks organizmu. Owszem jest to wskazane, ale tylko wtedy kiedy chcemy go kontynuować i na długo powrócić do zdrowego i rozsądnego odżywiania się, a nie na krótką chwilę i w pogoni za modą, zresztą gdybyśmy codziennie zważali na to co jemy i nie dawali się pokusom takie detoksykacje, wcale nie były by nam potrzebne, ale jak to mówią mądry Polak po stracie. Sama po sobie zauważyłam, ze na co dzień świetnie sobie radzę bez tych dobrodziejstw świątecznego stołu, a kiedy tylko nadchodzi ich okres to zamieniam się w pochłaniającego wszystko potwora i dosłownie zmiatam jedzenie z powierzchni Ziemi. Kto jest winny temu? No JA oczywiście, tylko ja sama jestem sobie winna. Boli mnie ta prawda ale tak jest, nie umiem się czasem opanować i odmówić sobie pewnych rzeczy, mam słabą wolę w pewnych kwestiach. I co mi to daje>? nic, wielkie rozczarowanie z samej siebie, wyrzuty i złe mniemanie o sobie, poczucie nieatrakcyjności i kompleksy. Ehh ciężkie życie żarłoka, który musi się cały czas kontrolować z jedzeniem. Najgorsze jest w tym wszystkim, to, że po świętach zostaje TONA jedzenia!! Dosłownie tona, i co z nią zrobić? Ok jak rodzina jest duża i ma to kto zjeść, ale co ja mam zrobić z jedzeniem, które spokojnie by wystarczyło dla 4 osobowej rodziny? Zjadam powoli, a to co mogę mrożę lub rozdaje znajomym:) Skąd u mnie tyle jedzonka? Od mojej mamuni i co z tego, że ja jej mówię, że tego nie przejem i, że się zmarnuje... Ehh mamy.... W każdym razie zjadłam to  co mogłam, resztę oddałam. Od przyszłego tygodnia i ja zaczynam detoks. Jestem ciekawa jak to będzie i czy wytrzymam, ha z moim trybem życia i pracy może być ciężko. Ale sądzę, że mi się uda, w końcu już niejedna dietka i postanowienia za mną:) będę zdawać relacje na bieżąco, trzymajcie w kciuki.

Buziaki:)

Translate